EkstraklasaPiłka nożna

Co dalej z Pogonią?

28 marca, 2022

Kosta Runjaić poinformował kilka dni temu, że nie przedłuży kontraktu z Pogonią Szczecin. Do tego później nasiliły się plotki, że podpisze umowę z Legią Warszawa. Jak to wpłynie na Pogoń, która ma szansę na pierwsze mistrzostwo w historii?

Runjaić postanowił podejść do sprawy uczciwie, zwołując konferencję prasową i oznajmiając, że nie będzie w przyszłym sezonie trenerem Pogoni Szczecin. W takiej sytuacji opinie mogą być tylko dwie – "dobrze zrobił" albo "źle zrobił". Problem jest taki, że to historyczny sezon szczecińskiego klubu i dawno takiego nie było. Ostatnio w sezonie 2000/01, kiedy za kadencji Edwarda Lorensa "Portowcy" byli liderem po rundzie jesiennej. Zespół z Kazkiem Węgrzynem, Bartoszem Ławą, Dariuszem Gęsiorem czy Jackiem Bednarzem zaczął jednak wiosnę fatalnie. W siedmiu pierwszych meczach wygrał tylko raz i marzenia o tytule się ulotniły. Dream team Wisły Kraków był za mocny i nie można było sobie pozwolić na taki dołek. Lorens spadł ze stołka, a Pogoń obroniła drugie miejsce.

Tym razem zapach potencjalnego mistrzostwa będzie unosił się dłużej. Pogoń w tej chwili jest liderem, a do końca pozostało osiem kolejek. I trener Runjaić właśnie w tym momencie wychodzi na scenę i mówi – mój projekt w tym miejscu się skończył. Można się tylko oszukiwać, że nie wpłynie to na morale drużyny. Tym bardziej, że piłkarze dowiedzieli się o wszystkim dokładnie w tym samym momencie, co my. Runjaić zatracił gdzieś chemię z zarządem, kilka razy w swojej kadencji sugerował już, że przychodzi tutaj po coś więcej, irytowały go ciągłe rozbiórki zespołu. A to Sebastian Walukiewicz, a to Adam Buksa, a to Kozulj, który chciał przedłużyć umowę o rok, a teraz trochę przedwcześnie odszedł Kacper Kozłowski. Za każdym razem trzeba było łatać słabszymi zastępcami i budować tych graczy na nowo.

Ostatnim trenerem, który tak długo prowadził Pogoń był… legendarny Stefan Żywotko, który niedawno zmarł, dożywając aż 102 lat. W klubie pracował w latach 1965-1969. Skorża, Moskal, Michniewicz, Kocian, Wdowczyk, Skowronek – żaden z poprzedników Kosty nie wytrwał nawet dwóch lat. Skorża to persona non grata w Szczecinie i totalny niewypał, Moskal sam chciał rozwiązania kontraktu ze względów osobistych, z Michniewiczem po prostu nie przedłużono kontraktu na nowy sezon, za Kociana i tak wszystko robił asystent, a z sentymentem wspomina się głównie Dariusza Wdowczyka, bo to za jego kadencji zespół wyglądał efektownie, a w ataku szalał Marcin Robak, strzelając między innymi pięć goli Lechowi Poznań. Kogoś z taką głową, jak Runjaić nie było w klubie od lat, a może nawet nigdy.

Nowa historia futbolu zna podobne przypadki. Manuel Pellegrini ogłosił w marcu 2015 roku, że odchodzi z Manchesteru City z końcem sezonu. Wówczas zespół się ewidentnie rozleniwił i z ledwością awansował w ogóle do Champions League, tylko dlatego że Manchester United zawalił ostatni mecz. W połowie kwietnia 2021 roku ogłoszono we Frankfurcie, że Adi Huetter dokończy sezon, a później przejdzie do Borussii Moenchengladbach. Skończyło się dla Eintrachtu fatalnie, bo mając na wyciągnięcie ręki miejsce w Lidze Mistrzów wygrał tylko dwa mecze na sześć, z czego w absolutnie wstydliwy sposób przegrał z czerwoną latarnią ligi i pośmiewiskiem, czyli Schalke 04. Ale znów ten sam Eintracht wygrał Puchar Niemiec i to z Bayernem już wcześniej ogłaszając, że Niko Kovac po sezonie przejdzie właśnie do Monachium.

Co będzie z Pogonią? Wiadomo, że każdy będzie się wymądrzał później. Kosta Runjaić postawił sprawę jasno: – Po moich głębokich przemyśleniach chciałbym ogłosić, że nie przedłużę umowy z Pogonią. To moja definitywna i osobista decyzja. Nie chciał oszukiwać swoich piłkarzy. Z tym, że decyzję o powrocie do kraju łatwiej byłoby zrozumieć, ale coraz więcej źródeł mówi o jego przenosinach do Legii. To już może podkopać motywację, że nigdzie się z Polski nie rusza, ale wybrał ambitniejszy projekt. "No to co, to my nie jesteśmy ambitnym projektem? Nie będzie kontynuacji?" Od razu nasuwają się takie pytania. Zawodnicy muszą mieć świadomość, że nie grają dla trenera, ale o coś historycznego. O to zawsze trudno, kiedy nie jesteś pewny swojej przyszłości i tego, czy nowy trener uwzględni cię w swoich planach. Moment na odejście jest nietrafiony, ale chyba nie można było po prostu inaczej. Jeżeli Runjaić dotrze do głów graczy, mimo że odchodzi i w taki sposób wygra tytuł, to znaczy, że jest jeszcze bardziej wybitny.