EkstraklasaPiłka nożna

Polska piłka nie lubi nudy… i normalności

18 czerwca, 2022

„Liga będzie ciekawsza” to jeden ze sloganów polskiej piłki. Od jakiegoś czasu jednak chyba lepiej, gdyby tego powiedzenia nie było. Ciekawie w polskim wydaniu, zazwyczaj oznacza patologię. Nie inaczej było w tym tygodniu w Zabrzu, gdzie z pracą pożegnał się Jan Urban.

Kilka zmian trenerów w przerwie między sezonami oglądaliśmy na rynku Ekstraklasy. W Warszawie to było zaplanowane ze sporym wyprzedzeniem. W Poznaniu zdecydowały względy osobiste Macieja Skorży. Może niesmaku trochę było we Wrocławiu, gdzie Piotr Tworek szybko przestał podobać się włodarzom Śląska. Tam jednak zastępca pojawił się dość szybko – Ivan Djurdjević. Jednak w Zabrzu skala absurdu sięgnęła zenitu.

Ratusz rakiem Górnika
Od wielu lat wiadomo, że wszystkie kluczowe decyzje dotyczące Górnika Zabrze zapadają w miejskim ratuszu. Małgorzata Mańka-Szulik od szesnastu lat jest prezydentem Zabrza. Od wielu lat jest także najważniejszą osobą w kwestiach 14-krotnego mistrza Polski. To ona zatrudnia prezesów, a ci – za jej zgodą – zatrudniają trenerów. Zresztą transfery, te najważniejsze, również przepływają przez magistrat. Jeśli ktoś się nie spodoba 67-letniej nauczycielce, wówczas ma spory kłopot. To znak, że albo nie dostanie pracy w Górniku, albo szybko ją straci.

Prezes wyszedł przed szereg
Jak sprawę opisał Łukasz Olkowicz na łamach Przeglądu Sportowego, tym razem główną rolę odegrał prezes. Arkadiusz Szymanek od kilku miesięcy jest kluczową osobą w klubie. To on dwukrotnie chciał zwolnić Urbana. Pierwsza próba jeszcze miała sens. Tzn. miał sens termin. Prezes Szymanek chciał zwolnić Urbana dwa tygodnie przed startem przygotowań. Wtedy byłby czas na znalezienie szkoleniowca. Wtedy jednak jego ruch zablokował ratusz. Udało się dopiero za drugim razem, tuż po wznowieniu treningów. Zatem na miesiąc przed ligą Górnik Zabrze został bez trenera, który zrobił dobry wynik. Teraz następca dwukrotnie się zastanowi czy warto wchodzić do klubu, w którym zdanie trenera znaczy tyle, co nic.

Zbyt dobre wyniki i swoje zdanie – główne grzechy
We wspomnianym tekście Olkowicza, jednym z głównych „błędów” Urbana było rozbudzenie nadziei wynikami. Celem przedsezonowym było zajęcie miejsca w TOP10. W pewnym momencie KSG już było na szóstej lokacie, z niedużą stratą do czwartej Lechii, która trafiła do pucharów. W Zabrzu uznali zatem, że… spadek na ósmą lokatę był rozczarowujący. – Dla Urbana byłoby korzystniej, gdyby po to ósme miejsce na koniec sezonu, co odpowiada potencjałowi zespołu, szedł z innego kierunku – to znaczy nie wyrywał sięna szóste i potem spadł, tylko zajmował dziesiątą pozycję i stamtąd przeniósł się dwa piętra wyżej – trafnie zauważył Olkowicz. Urban tym samym dołączył do Piotra Tworka, Dariusza Banasika i wielu innych trenerów, których wyniki ponad stan okazały się być zabójcze w przyszłości.

Dodatkowo Jan Urban głośno domagał się transferów na konferencjach prasowych i w wywiadach. To także w klubie oraz ratuszu się nie podobało. W końcu trener jest od trenowania, a przynajmniej tak jest w ograniczonych działaczowskich głowach. Najlepiej żeby nie trzeba było wyciągać pieniędzy na wzmocnienia, a obecny skład wystarczył na zrobienie super wyniku. Zatem każde słowa Urbana na temat transferów musiały uderzać we władze klubu, co musiało się skończyć odwetem przy pierwszej nadarzającej się okazji.

***

W ten sposób Górnik Zabrze stracił trenera, który serwował przyjemny dla oka futbol i ma kłopot na miesiąc przed ligą. W spotkaniach z udziałem KSG kibice w minionym sezonie Ekstraklasy obejrzeli najwięcej goli – 110, co dawało średnią na poziomie 3,24 na spotkanie! Zresztą końcówka sezonu pokazywała, jak mecze mogą wyglądać:

4:2 Zagłębie
0:0 Radomiak
3:5 Legia
4:2 Górnik Łęczna
4:3 Śląsk

Na nudę nie można było narzekać, a i kilku piłkarzy udało się wypromować i rozwinąć. Krzysztof Kubica już teraz mógłby dać klubowi solidne pieniądze. Trzeba tylko pilnować kontraktu. Za dwanaście miesięcy będzie mógł odejść za darmo i może w ten sposób powtórzyć casus dwóch obrońców. Adrian Gryszkiewicz wybrał Paderborn, Przemysław Wiśniewski Venezie odchodząc po wygaśnięciu kontraktów. A przecież Górnik mógł swego czasu zarobić niezłe pieniądze – w milionach euro – za ten duet, a zwłaszcza za drugiego. Niestety, jakość zarządzania tego wielkiego klubu od lat pozostawia wiele do życzenia. Nie dziwi jednak, że dzieje się to w klubie, którym zarządzają miejscy samorządowcy…

***

Absurdalnych zwolnień w naszej lidze nie brakuje. Jeszcze pod koniec poprzedniego sezonu słynny „Pan Sławek” wyrzucił z Radomiaka Dariusza Banasika. W ten sposób podziękował za dwa awanse i kapitalne wyniki w Ekstraklasie. Lepszym pomysłem wg niego było zatrudnienie Mariusza Lewandowskiego. Tego samego, który jesienią doprowadził Bruk-Bet Termalice Nieciecza do ostatniej pozycji w lidze. W Radomiu próbowali tłumaczyć się z tej decyzji, ale z absurdów nie da się wytłumaczyć. Najlepszym podsumowaniem całego ambarasu była porażka 0:6 z Zagłębiem Lubin w domowym spotkaniu.