Ligue 1Piłka nożna

Francuski kwartet walczy o Ligę Mistrzów

14 maja, 2022

Dwie kolejki pozostały do końca sezonu Ligue1. Mistrzostwo wróciło do Paryża dawno temu. Jednak rywalizacja o Ligę Mistrzów będzie w końcówce niezwykle ciekawa. Miejsca dwa, a chętnych dwukrotnie więcej i będą grać bezpośrednie starcie!

Myśląc o Lidze Mistrzów w Ligue1 zazwyczaj stawiamy na stały zestaw drużyn. PSG jako mistrz to wiadome. Poza tym Marsylia i tutaj również to się potwierdza, gdyż OM lada moment mogą zgarnąć wicemistrzostwo. O trzecie miejsce walczy jednak Monaco z Niceą i Stade Rennes. Daleko w tyle pozostaje Lyon(8. miejsce) i ustępujący mistrz Lille – 10. lokata! Zanim zaczniemy rozważania, czas zerknać w tabelę.

2. Marsylia 68
3. Monaco 65
4. Nice 63
5. Rennes 62

Drugie miejsce daje awans do fazy grupowej. Trzecie to kwalifikacje LM, czwarte Liga Europy i piąte Liga Konferencji. Niewiele brakowało, by Nicea miała zapewniony udział w LE. Jednak Marcin Bułka i jego ekipa przegrali w miniony weekend finał Pucharu Francji z Nantes. Zresztą Nantes było pogromcą faworytów w tym tygodniu. W środę pokonali u siebie Rennes w derbach Bretanii, czym mocno skomplikowali im walkę o LM.

Marsylia: Rennes(w), Strasbourg(d)
Monaco: Brest(d), Lens(w)
Nice: Lille(d), Reims(w)
Rennes: Marsylia(d), Lille(w)

Można więc powiedzieć, że karty będzie rozdawać były mistrz. Jednak patrząc na formę Les Dogues, śmiało można także rzucić tezę, że Nicea i Rennes nie będą miały kłopotów z wygranymi.

***

Najbliżej celu jest Marsylia. Rywale jednak łatwi nie będą, bowiem czeka na nich piąta i szósta drużyna. Tutaj wiele do szczęścia nie trzeba. Cztery punkty i są pewni srebrnych medali. Lekko jednak nie będzie, skoro kontuzji doznał Dimitri Payet. 35 lat na karku to jedno, ale w lidze miał bezpośredni udział przy 22. golach – 12 bramek i 10 asyst. To najlepiej obrazuje wpływ reprezentanta Francji na poczynania ofensywne drużyny z Velodrome.

Doskonale w końcówce sezonu spisuje się AS Monaco. Drużyna z Księstwa przypomniała sobie w porę o tym, że można awansować do europejskich pucharów. W tym momencie trudno sobie wyobrazić ich poza Europą w kolejnym sezonie. Zwłaszcza wobec formy. Jeszcze 17 marca odpadali z Ligi Europy z Bragą, jednak trzy dni później przeżyli prawdziwe katharsis. 3:0 z PSG u siebie zapoczątkowało serię, która trwa do dzisiaj. Ekipa Paula Clementa wygrała 9 kolejnych gier! Po drodze ograli jeszcze Rennes, Niceę czy Lille. To pozwoliło wskoczyć na ligowe podium. Dodatkowo czeka ich teraz mecz z Brestem, który gra o pietruszkę. Może się okazać, że Lens w ostatniej kolejce również nie będzie miało, o co walczyć. To dobrze wróży dla drużyny ze Stade Louis II.

Warto dodać, że to prawdopodobnie dwa ostatnie mecze dla gwiazdy ekipy. Aurelien Tchouameni po sezonie na 99% odejdzie z Monaco. Wśród kandydatów sam europejski top. Na czele z Realem Madryt, który wg mediów w Hiszpanii i Francji jest faworytem numer jeden. 22-latek to kolejna perła, jaką prawdopodobnie wypuści w świat Ligue1. Oczywistym jest jednak, że to nie jedyna gwiazda w barwach Monaco. Takich wyników nie byłoby także bez goli Wissama Ben Yeddera. Na jego koncie już 21 trafień. W tym momencie tylko trzema ustępuje Kylianowi Mbappe, będąc na drugim miejscu razem z Martinem Terrierem ze Stade Rennes.

Czerwono-czarna rywalizacja
Dwa kluby z podobnymi barwami i kompletnie innym podejściem do futbolu. Wystarczy zerknąć na liczbę strzelonych goli. Nicea 48, Rennes 78. Ci drudzy zresztą tylko trzema ustępują PSG, a to chyba najlepsza reklama ofensywy z Bretanii. Stade Rennes sprzedawać swoje perełki potrafi bardzo dobrze. Wźmy tylko transfery z ostatnich kilku lat. Wśród najdroższych jest Ousmane Dembele, Eduardo Camavinga, Ismaila Sarr, Edouard Mendy czy Raphinha. Trzeba jednak pamiętać, że kupować też potrafią. Tylko przed i w trakcie tego sezonu wydali niemal 80 milionów euro. W dużej mierze to jednak inwestycje, które powinny się zwrócić.

Zresztą ekipa Stade Rennes to stosunkowo młody zespół. Na siedemnastu piłkarzy, którzy przekroczyli w tym sezonie granicę 1000 minut, tylko dwóch – Hamari Traore i Jonas Martin – to graczę po 30. roku życia! Pozostali mają jeszcze trochę czasu na rozwój swoich karier. Patrząc na tę ekipę, nie ma wątpliwości, że latem trudno będzie im utrzymać obecny skład. Chętnych na Martina Terriera nie zabraknie, skoro przekroczył granicę 20. goli. Benjamin Borigeaud zaliczył już double-double, a w środku dobrze sprawuje się ściągniety z Dinama Zagrzeb Lovro Majer. Lewi obrońcy zawsze są w cenie, więc 20-letni Adrien Truffert również może być niezwykle cenny lada moment przy sprzedaży.

W Nicei trochę pozbierali graczy, którzy odbili się od najwyższego poziomu albo po prostu przeżywali chwilowe kłopoty. W ten sposób widzimy Jean-Claude’a Todibo, Kaspera Dolberga, Justina Kluiverta na Allianz Riviera. Nie ma jednak wątpliwości, że to ten pierwszy jest najważniejszym ogniwem. Widać to choćby po liczbie traconych bramek przez Niceę oraz liczbie minut. Były gracz Barcelony jest numerem jeden pod tym względem. W tym sezonie rozegrał niemal 3300 minut, przebijając nawet Waltera Beniteza. Argentyński golkiper to jedna z największych gwiazd zespołu z Lazurowego Wybrzeża i niestety przekleństwo Marcina Bułki. Polak dostał szansę od Christopha Galtiera, ale wyłącznie w Pucharze Francji. Trzeba jednak przyznać, że wykorzystał ją w pełni. Wiele włożył, by jego zespół znalazł się w finale. Po drodze Nicea pokonała Marsylię czy PSG po rzutach karnych. Tam Bułka zresztą obronił strzały Paredesa i Xaviego Simonsa.

Tutaj jednak gwiazdy są dwie w zespole Galtiera. Obaj mają algierskie korzenie. Mowa o duecie ofensywnym Andy Delort i Amine Gouiri. Na dzisiaj lepsze liczby dostarcza Delort, ale pod względem potencjału Gouiri jest znacznie wyżej. Nie chodzi tylko o sportowy, ale także sprzedażowy. Pierwszy w październiku skończy 31 lat, a jego historia transferowa jest niezwykle bogata. W swojej dorosłej karierze zwiedził mnóstwo klubów. Nimes, Ajaccio, Metz, Tours, Wigan, meksykańskie Tigres, Tuluza, Montpellier, aż latem trafił do Nicei. W tym sezonie już 15 ligowych goli. Ostatnio furorę robi jego trafienie przeciwko Saint-Etienne, gdy uderzył potężną bombę z rzutu wolnego.

 

W Lyonie już dawno wiedzą, że Gouiri będzie ich wyrzutem sumienia. Oddali go dwa lata temu lekką ręką za siedem milionów euro. Dzisiaj jest wyceniany na siedem razy tyle. Oczywiście to tylko wyliczenia ekspertów, bo prawdziwa weryfikacja przyjdzie w momencie zakupu. Nie ma jednak wątpliwości, że to dzisiaj jeden z kapitałów na przyszłość dla klubu z Lazurowego Wybrzeża. 12 goli i 9 asyst we wszystkich rozgrywkach to liczby naprawdę dobre. Powinny być lepsze w kolejnych sezonach, wraz z uwolnieniem potencjału.

***

Za plecami tych ekip, w oczekiwaniu na europejskie puchary – bardziej pod kątem LE i LKE – czeka jeszcze Racing Strasbourg. Drużyna z Alzacji jest sensacją tego sezonu. Dwa punkty do Rennes i trzy do Nicei dają im prawo, by marzyć o tych pucharach. Zwłaszcza że dla nich terminarz nie musi być najgorszy. Lada moment domowy mecz z Clermont, który powinni wygrać. Na koniec wyjazd do Marsylii, a ta już może świętować wicemistrzostwo i nie mieć ochoty się przemęczać. Tutaj także jest polski akcent i także na drugim planie. Karol Fila nie jest podstawowym graczem, ale swoje minuty w tym sezonie dostał. Nawet ostatnio wyszedł w podstawowym składzie na wygrany mecz z Brestem. Być może i on odegra ważną rolą w ostatnich dwóch spotkaniach.