EkstraklasaPiłka nożna

Multiliga Ekstraklasy – podsumowanie

22 maja, 2022

W tym sezonie Multiliga nie była tak ekscytująca. Wszystko przez to, że znaliśmy już mistrza, pucharowiczów, spadkowiczów, a także z wielkim prawdopodobieństwem wicemistrza i brązowego medalistę. Multiliga stała głównie pod znakiem walki o koronę króla strzelców między Ivim Lopezem a Mikaelem Ishakiem i wygrał ją ten pierwszy.

Wszystkie mecze Ekstraklasy o jednej godzinie, cała redakcja Canal Plus postawiona w stan gotowości i porozsyłana po różnych stadionach. Do tego charakterystyczny dzwoneczek, oznaczający padającą gdzieś bramkę. Tak wygląda od lat ostatni dzień z najwyższą polską ligą. W tym sezonie był to jednak dzień nudny, ale nie przez realizację spotkań, tylko przez znane już wcześniej rozstrzygnięcia. Wszyscy wiedzieli, że Lech Poznań będzie świętował mistrzostwo, Raków Częstochowa wicemistrzostwo, bo potrzebował tylko punktu z Lechią, a Pogoń Szczeciń drugi raz z rzędu zajmie najniższy stopień podium. Piast Gliwice nie mógł już dogonić Lechii i wyrzucić ją z eliminacji do Ligi Konferencji, a w czerwonej strefie zapakowane do pierwszej ligi czekały już trzy kluby – Termalica, Górnik Łęczna i Wisła Kraków.

Całość opakowano głównie korespondencyjną walką o koronę króla strzelców – Ivi Lopez vs Mikael Ishak. Obaj przed ostatnią kolejką mieli na koncie po 18 bramek. Kapitan Lecha Poznań próbował od samego początku, ale nie chciało mu wpaść. Oddał w sumie pięć strzałów – dwa celne, dwa niecelne, a raz został zablokowany. Dużo bardziej aktywny był w meczu z Lechią Ivi Lopez. Od samego Ishaka miał prawie trzy razy więcej kontaktów i jego wszędobylskość została nagrodzona. Szybciutko objął prowadzenie w klasyfikacji, bo już w 10. minucie pokonał Michała Buchalika. Dwie minuty później trafił do siatki po raz kolejny, prezentując niezły spryt. Przełożył sobie piłkę w polu karnym na lewą nogę i nie dał Buchalikowi szans. Po 12 minutach prowadził z Ishakiem 20:18 i nic się już w tej kwestii nie zmieniło.

Największym zwycięzcą Multiligi jest Wisła Płock, która wygrała 3:0 ze Stalą Mielec. Pavol Stano jako trener wykonuje tam solidną pracę potwierdzoną dobrymi wynikami. Wiślacy potrafili pokonać mocny Górnik Zabrze 3:2, napsuć krwi w Szczecinie, także wywożąc stamtąd trzy punkty i przekreślając marzenia tego klubu o mistrzostwie, a później też w niesmowitym stylu ograć w Krakowie Wisłę 4:3. Tyle, że ostatnie porażki z Niecieczą i dwukrotnie 0:3 – z Wartą Poznań oraz Cracovią zamazały trochę wyczyn płocczan, którzy spadki na 8. miejsce. Za to w decydującej kolejce podpasowały im wyniki – Radomiak zremisował, a Cracovia przegrała, więc udało się awansować o dwie lokaty i skończyć na świetnej 6. pozycji, a to drugi najlepszy wynik tego klubu w historii. Pierwszy nadal zarezerwowany jest dla Jerzego Brzęczka.

Show w Multilidze skradło spotkanie Śląska Wrocław z Górnikiem Zabrze. Podczas gdy w Canal Plus bardzo rzadko przenosili się do arcynudnego spotkania Górnika Łęczna, to we Wrocławiu nie nadążali z aktualizacją wyniku. Po komedii pomyłek z obu stron skończyło się na 3:4. Łukasz Podolski może zatem wyjazd zaliczyć do udanych. Z racji pauzy za kartki postanowił wybrać się na mecz pociągiem razem z kibicami. Bohaterem został wchodzący z ławki Higinio Marin, który zdobył najpierw bramkę na 3:3, a potem na 4:3 dla Górnika. Dla Śląska był to fatalny sezon, jego szczęście polega na tym, że inni byli jeszcze bardziej fatalni. Za to Górnik potrafił zagrać kilka ciekawych spotkań i skończył na 8. pozycji.

Jeżeli chodzi o inne mecze, to w Szczecinie lepszym zespołem była… Termalica, która już zleciała z ligi. Mecz zakończył się wynikiem 2:2, ale nie to było najważniejsze. Trener Kosta Runjaic pożegnał się na koniec z kibicami, przemawiając w języku polskim i odśpiewując hymn „My Portowcy”. Fani pożegnali go oklaskami i skandowali jego nazwisko. Nie obyło się też bez łez. Może odchodzi w „nieczystej” atmosferze, ale te dwa brązowe medale będzie mu się pamiętać. W końcu o Pogoni mówiło się, jak o kandydacie do mistrzostwa. Warte odnotowania także przekonujące zwycięstwo Legii nad Cracovią i dwie kolejne asysty Josue, których w sumie uzbierał aż 14. To na nim Legia powinna opierać budowanie całej ofensywy. A Wisła Kraków przegrała z poznańską Wartą. Jakub Błaszczykowski wyszedł na środek i oświadczył, że… zaj**ał sprawę.

Tak w skrócie wyglądała Multiliga. Do zobaczenia 15 lipca!