EkstraklasaPiłka nożna

Multiligowe dożynki

20 maja, 2022

Fani polskiej piłki zacierali ręce na myśl o 21 maja. Ostatnia kolejka Ekstraklasy miała przynieść wstrząsy – w końcu cały sezon trzymał w napięciu. Życie spłatało jednak nie lada figla. Najważniejsze rozstrzygnięcia już zapadły i sobotnia Multiliga będzie w zasadzie festiwalem meczów o pietruszkę.

Znamy już mistrza – został nim Lech Poznań. Wiemy, kto będzie reprezentował Polskę w europejskich pucharach. Poza Lechem będą to Raków Częstochowa, Pogoń Szczecin i Lechia Gdańsk. Wiemy też, kto opuszcza Ekstraklasę – w przyszłym sezonie nie zagrają w niej Wisła Kraków, Bruk-Bet Termalica Nieciecza i Górnik Łęczna. A zatem najważniejsze kwestie są już przyklepane.

Czego więc można się spodziewać? Luźnej atmosfery, debiutów młodych piłkarzy, debiutów dobrze zapowiadających się sędziów, uroczystych pożegnań zawodników, którzy opuszczają klub lub kończą karierę, hucznej fety w Poznaniu i dzwoneczka po każdej bramce. Drużyny niespecjalnie muszą się już przejmować defensywą, więc mamy nadzieję, że chociaż często wybrzmiewający dzwoneczek będzie rekompensatą braku emocji.

Górnik Łęczna – Jagiellonia Białystok
Obie drużyny mogą jeszcze podskoczyć w ligowej tabeli. Górnik przy zwycięstwie i porażce Bruk-Betu opuści Ekstraklasę na przedostatnim miejscu. Jaga może nawet awansować o kilka pozycji, a to w zależności od wyników innych meczów.

Lech Poznań – Zagłębie Lubin
W Lechu ostatni tydzień upływał pod znakiem świętowania i tłumaczenia się z obrażania Rakowa. Zagłębie? Wygrało dwa ostatnie mecze i zamiast martwić się o utrzymanie do samego końca, dziś ma już mentalne wakacje z perspektywą na przesuniecie o dwie pozycje do góry.

Legia Warszawa – Cracovia
Gdyby ktoś przed sezonem powiedział kibicom Cracovii, że ich ulubieńcy skończą ligę przed Legią, to taki scenariusz brzmiałby jak sen. Tymczasem Pasy faktycznie są kilka miejsc wyżej, ale i tak ze sporą stratą do europejskich pucharów. Legia na pewno skończy rozgrywki w dolnej połówce i jest to klęska stołecznego klubu.

Piast Gliwice – Radomiak
Gliwiczanie przez pewien czas mieli jeszcze nadzieję na skuteczną pogoń za Lechią Gdańsk i awans do eliminacji Ligi Konferencji. Nie udało się i Piastunki na pewno skończą ligę na 5. miejscu. Radomiak być może skończy oczko niżej, ale swoją robotę do wykonania ma jeszcze Karol Angielski. Po hat-tricku strzelonym Wiśle Kraków ten notabene były piłkarz Piasta ma jeszcze szansę zostać królem strzelców ligi. Prowadzący duet obcokrajowców (Ishak i Lopez) strzelił raptem jednego gola więcej (każdy z nich, rzecz jasna). Czy Angielski rzutem na taśmę wyrwie koronę dla siebie?

Pogoń Szczecin – Bruk-Bet Termalica Nieciecza
Portowcy mogą jeszcze zostać wicemistrzami Polski. Raków w dwóch ostatnich kolejkach zdobył tylko punkt i koncertowo przegrał szansę na mistrzostwo. Teraz częstochowianie muszą się oglądać na Pogoń, która jest murowanym faworytem meczu ze zdegradowanym już zespołem trenera Radoslava Latala.

Raków Częstochowa – Lechia Gdańsk
Oczywiście, Raków może załatwić sprawę samemu, ale zadanie nie jest takie proste. Trzeba zdobyć chociaż punkt w meczu z Lechią Gdańsk, która zapewniła sobie już 4. miejsce i zagra na dużym luzie. A zatem ekipa Marka Papszuna musi uważać na Pogoń, a Ivi Lopez na Ishaka i Angielskiego. Zawsze to jakieś emocje…

Śląsk Wrocław – Górnik Zabrze
Obie drużyny w przypadku wygranej mogą podreperować swoją pozycję w tabeli, co – jak wiadomo -ma również wpływ na wysokość wypłaty z kasy Ekstraklasy.

Wisła Kraków – Warta Poznań
W przypadku Wisły typowy mecz o nic. Pod Wawelem możemy się spodziewać atmosfery stypy, bo jedna z najbardziej utytułowanych firm polskiej piłki ląduje na zapleczu Ekstraklasy. Z kolei Warta w przypadku wygranej może przeskoczyć Legię. Rok temu udało się skończyć sezon nad Lechem, więc byłby to swoisty dublet skromnego klubu z Poznania.

Wisła Płock – Stal Mielec
Jak w przypadku kilku innych spotkań – można jeszcze podskoczyć w górę tabeli, ale nic poza tym.

Początek tej „wykastrowanej” Multiligi w sobotę o 17:30. Trzeba przyznać, że finisz rozgrywek wyobrażaliśmy sobie zupełnie inaczej.