EkstraklasaPiłka nożna

Wisła Kraków spadła z ligi

15 maja, 2022

Wisła Kraków ostatnio poza Ekstraklasą grała w 1996 roku, a w bramce stał wtedy 51-letni obecnie Artur Sarnat. W poprzednich sezonach kończyła tuż nad strefą spadkową, ale tym razem nie udało się oszukać przeznaczenia. Twarzami tej kompromitacji są głównie bracia Błaszczykowscy oraz Jerzy Brzęczek.

Spadek Wisły Kraków nie jest przypadkiem, tylko skutkiem wielu różnych decyzji i przekonania, że przecież tak wielka marka nie może znaleźć się poza Ekstraklasą. Widoczny był brak współpracy w całym pionie sportowym, bo nikt nie dopuszczał myśli o spadku. Piotr Obidziński, a więc były prezes Wisły Kraków, rozstał się z klubem w dość napiętej atmosferze i nie przepadał za Błaszczykowskim, co zresztą dał do zrozumienia, kiedy skomentował burackie zachowanie Kuby: „Wściekły, sfrustrowany, rzucający groźbami Właściciel (w syt. gdy nie może nic zrobić albo nie ma racji albo nie rozumie czegos) to jest jedno z tych krakowskich wspomnień, za którymi nie tęsknię”. Wisła stała się trochę ofiarą przekonania o swojej własnej wielkości. Robimy świetne transfery, chcemy grać ofensywnie, punktowanie w końcu przyjdzie, wcale nie walczymy o utrzymanie… To zasłużony w Polsce klub, który zajmuje drugie miejsce w tabeli historycznej, jeden z tych, którzy grali o mistrzostwo kraju na samym początku powstania rodzimej ligi, czyli w latach 20. Dlatego Jakub Błaszczykowski i Jarosław Królewski postanowili podać pomocną dłoń klubowi, który miał kłopoty finansowe.

Dokładnie dwa lata temu Jakub Błaszczykowski, Tomasz Jażdzyński i Jarosław Królewski przejęli akcje Wisły Kraków SA od Towarzystwa Sportowego, stając się głównymi akcjonariuszami. Wtedy mieli wizerunek bohaterów, ratujących wybitny klub z rąk bandytów. Wydawało się, że złe czasy odchodzą w niepamięć… W sezonie 2019/20 udało się utrzymać, choć Wisła przez większość sezonu znajdowała się albo w czerwonej strefie, albo na pierwszym bezpiecznym miejscu. Od 22. kolejki sezonu zasadniczego do 37. kolejki, już po podziale tabeli na pół, krakowianie ani razu nie ruszyli się w tabeli. Ani nie spadli o oczko w dół, ani też nie awansowali. Pilnowali tego 13. miejsca, jak największego skarbu. Udało się w miarę spokojnie utrzymać. W poprzednim sezonie mogli się cieszyć z tego, że Ekstraklasa przechodziła reformę i spadał tylko jeden zespół. Zdecydowanie najsłabsze było Podbeskidzie Bielsko-Biała, ale w normalnych warunkach Wiślacy biliby się o pozostanie w Ekstraklasie aż do ostatniej kolejki. Tym razem nie udało się wygrzebać z czerwonej strefy. Wisła Kraków zajmowała miejsce w strefie spadkowej od kilku ładnych tygodni.

Bilans Jerzego Brzęczka, który podjął się misji ratowania klubu jest co najmniej wstydliwy. Były selekcjoner wygrał zaledwie jedno spotkanie na… 13. Przypomnijmy, że przejmował klub będący tuż nad strefą spadkową. Owszem, na początku nie sprzyjał mu terminarz, ale jeżeli bijesz się na śmierć i życie o utrzymanie, to nie możesz potem przegrywać z Wisłą Płock 3:4 czy z Radomiakiem 2:4. Tym bardziej, że są to zespoły, które już o nic wielkiego nie grały. Brzęczek wygrał tylko raz – 4:1 z Górnikiem Zabrze i zleciał z ligi głową w dół, brudząc sobie CV. Dawid Szulczek potrafił uratować Wartę Poznań, Adam Majewski utrzymał Stal Mielec z dużo słabszym potencjałem. Musiał przełamać potężny kryzys, bo mielczanom także widmo spadku wiosną zaczęło zaglądać w oczy. Obronili się w wielkim stylu, ogrywając 3:1 Legię. A przecież nad Wisłą sezon skończył równie beznadziejny Śląsk Wrocław, który śmiało dało się wyprzedzić. Śląsk, który nie wygrał sześciu spotkań z rzędu…

Wiślacy spadli spektakularnie. W 18 minut załatwił ich Karol Angielski, który ustrzelił hat-tricka. Z ligi zrzucił ich klub, który ostatnio jest w Polsce najbardziej wyśmiewany z powodu zwolnienia Dariusza Banasika i zatrudnienia Mariusza Lewandowskiego. Klub, który dopiero co przegrał 1:6 z Zagłębiem Lubin. To też doskonale wpisuje się w ten sezon. Błaszczykowski czy Królewski muszą uderzyć się w pierś, zweryfikować postrzeganie o własnej nieomylności, przegryźć wargi, zmienić mentalność, bo przecież każdy zespół z 1. ligi będzie chciał coś sobie udowodnić i Wisłę pokonać. Powrót do Ekstraklasy wcale nie musi być taki oczywisty. Wiślacki miszmasz, dziwne transfery, osoba Tomasza Pasiecznego to także składowe tego spadku. Dodatkowymi są nieskuteczność i błędy sędziowskie, bo Wisła jest najbardziej poszkodowanych drużyną w tym względzie. Jednak zrzucenie winy na  pomyłki arbitrów byłoby zbyt banalne… nowy sezon bez Wisły Kraków w Ekstraklasie stał się faktem.