EkstraklasaPiłka nożna

Wyjazdowe boje pretendentów

1 kwietnia, 2022

Po przerwie reprezentacyjnej do boju wracają ligowcy. W 27. kolejce Ekstraklasy trzech kandydatów do mistrzostwa kraju czekają mecze na wyjeździe. Można się więc zastanawiać, czy czeka nas kolejna zmiana lidera.

Omówienie kolejki zaczynamy standardowo od piątkowych meczów, a na dzień dobry Stal Mielec zmierzy się z Cracovią w pojedynku ekip, które okupują bezpieczny środek. Jednym i drugim nie grożą europejskie puchary, ale i spadek z ligi raczej nie zagląda im w oczy. Jedni i drudzy nie wygrali też od wielu kolejek, więc najbardziej prawdopodobny wydaje się tu remis.
Remis nie zadowoli żadnej ze stron w drugim z piątkowych meczów. Śląsk przed reprezentacyjną przerwą wreszcie wygrał i nieco oddalił od siebie pierwszoligowe demony, ale kwestia utrzymania wciąż pozostaje niepewna. Do Wrocławia przyjeżdża Lech Poznań, który punktów po prostu tracić nie może. Pogoń i Raków chcą tytułu tak samo mocno jak Kolejorz. I oczywiście to goście będą faworytami tego spotkania, co nie znaczy, że Śląsk będzie chciał to zadanie ułatwić.

Odpowiedź Rakowa na wynik Lecha poznamy w sobotę. O 15:00 częstochowianie rozpoczną swój mecz w Grodzisku Wielkopolskim, gdzie domowe mecze rozgrywa Warta Poznań. Warciarze po dwóch ostatnich zwycięstwach uciekli ze strefy spadkowej i z optymizmem patrzą w przyszłość. Ale pokonanie Górnika Zabrze i Zagłębia Lubin to jedno, a mecz z wicemistrzem Polski to już trochę innego kalibru wyzwanie. Raków w meczach o stawkę jest niepokonany od grudnia, a to mówi dużo.
Paradoksalnie meczem kolejki jest chyba starcie w Łęcznej. Górnik walczy o utrzymanie, a Pogoń Szczecin to przecież lider tabeli, zatem mniej więcej wiadomo, o co gra. Łęcznianie na swoim stadionie zatrzymywali już Raków i Lecha – ciekawe, czy odbiorą punkty także Portowcom. By drużyna Kamila Kieresia mogła realnie myśleć o utrzymaniu, musi zacząć zdobywać komplety punktów. Ciułanie remisów na pewno nie wystarczy. Jesienią w Szczecinie było 4:1 dla Pogoni. Jak będzie teraz?
W ostatnim sobotnim meczu Legia Warszawa zmierzy się z Lechią Gdańsk. Sytuacja w tabeli układa się tak, że nie można o tym meczu mówić jako o szlagierze. Lechia walczy tylko o 4. miejsce, które wcale nie musi dać europejskich pucharów. Legia urwała się ze strefy spadkowej, punktuje solidnie i zapewne skończy sezon gdzieś w środku stawki. Dla ustępujących mistrzów Polski priorytetem stanie się teraz Puchar Polski. A zatem mecz dwóch dużych firm polskiej piłki, ale bez specjalnego ciężaru gatunkowego.

A co w niedzielę? O 12:30 zamykający tabelę Bruk-Bet Nieciecza zagra z Radomiakiem. Wydaje się to niezła okazja dla zespołu Radoslava Latala, by „przytulić” cenne punkty. Radomiak wiosną zawodzi i na pewno nie jest to już ten czarujący zespół z jesieni.
O 15:00 Jagiellonia Białystok zagra z Zagłębiem Lubin. To mecz pułapka. W przypadku porażki można się jeszcze zagrzebać w nerwową walkę o utrzymanie. Szczególnie jeśli przegra Zagłębie, które ma 2 punkty mniej. Zwycięska zyska bezcenny przypływ tlenu i bardziej wymiernie – trzy oczka, które mogą ważyć niebagatelnie dużo w końcowej tabeli sezonu.
Punkty są teraz priorytetem także dla Wisły Kraków. Biała Gwiazda znalazła się w strefie spadkowej i traci do Zagłębia Lubin cztery oczka, co oznacza, że po tej kolejce na pewno krakowski zespół nie wygrzebie się nad kreskę. Wisła na swoim stadionie podejmie Piasta Gliwice, który wiosną – w sumie zgodnie z przewidywaniami – zaczął punktować na wysokim poziomie. Gliwiczanie wskoczyli już na 6. miejsce i być może zaczną się jeszcze liczyć w walce o TOP 4, czyli potencjalnie o europejskie puchary. Jakość piłkarska i obecna forma przemawiają za Piastem. Determinacja i atut własnego boiska za zespołem Wisły. A dodatkowym smaczkiem meczu jest pojedynek dwóch byłych selekcjonerów reprezentacji Polski – Waldemara Fornalika i Jerzego Brzęczka. W Ekstraklasie takie sytuacje zdarzają się niezwykle rzadko.

Kolejkę zakończy mecz sąsiadów w ligowej tabeli – siódmego Górnika Zabrze i ósmej Wisły Płock. Jedni i drudzy – podobnie jak Piast – mogą jeszcze patrzeć z nadzieją przed siebie i liczyć na miejsce tuż za podium. Pytanie, czy ktokolwiek w Zabrzu i Płocku myśli o tym poważnie i stawia sobie taki cel, czy rozpoczęło się już raczej odcinanie kuponów od bezpiecznego utrzymania na wiele kolejek przed końcem. Mecz w Płocku oczywiście w poniedziałek o 18:00.