Europejskie pucharyPiłka Ręczna

Barca z kompletem zwycięstw

5 listopada, 2022

Sześć zwycięstw na sześć spotkań i bilans bramkowy +46. Na razie FC Barcelona radzi sobie świetnie w fazie grupowej Ligi Mistrzów. Właśnie pokonała dotychczasowego wicelidera swojej grupy – HBC Nantes 34:29, popisując się imponującą drugą połową.

Do tej pory skupialiśmy się na wynikach polskich drużyn w tegorocznej Lidze Mistrzów. Dla formalności – Łomża Industria Kielce wygrała 37:30 z Pick Szeged. Węgrzy już po raz szósty przyjchali do Hali Legionów i po raz szósty dostali baty. Orlen Wisła Płock poradziła sobie gorzej w Orlen Arenie i przegrała 26:30 z innym węgierskim zespołem – Telekom Veszprem, czyli drugą drużyną, oprócz Barcelony, która pozostaje w tej edycji Ligi Mistrzów niepokonana. Kielczanie w swojej grupie wskoczyli na drugie miejsce, które daje bezpośredni awans do ćwierćfinału, natomiast płocczanie ciułają punkty, żeby skończyć choć na pozycjach 3-6, które gwarantują 1/8 finału. Na razie z pięcioma oczkami zajmują 6. pozycję.

Tym razem skupmy się jednak na FC Barcelonie, która rokrocznie jest uznawana za jednego z głównych faworytów. Piłkarze ręczni z Katalonii od czterech sezonów z rzędu dostają się do turnieju Final4 rozgrywanego w Kolonii. Dwie ostatnie edycje Ligi Mistrzów wygrali, w tym jedną z Kielcami po rzutach karnych. Wcześniej przegrali finał z THW Kiel, a w sezonie 2018/19 zajęli trzecie miejsce, gdzie także w meczu o brąz pokonali kielczan. W tej edycji los znów skrzyżował losy Łomży Industrii (już nie Vive, pamiętajmy) oraz Barcelony w fazie grupowej. W poprzednim sezonie mistrz Polski sprawił dużą niespodziankę, przełamując passę Barcy, która we własnej hali miała imponującą serię 45 meczów Ligi Mistrzów z rzędu bez porażki. Trwała ona aż od 2015 roku. Już tydzień później zawodnicy z Katalonii przyjechali do Kielc żądni rewanżu i… też dostali bęcki. Potem jednak boleśnie zrewanżowali się drużynie Dujszebajewa w samym finale.

Barca w tej edycji jako jedyna ma bilans 6-0-0. Trzy razy zdarzyło się tak, że albo remisowali, albo przegrywali do przerwy, ale za każdym razem imponowali w drugiej części, odrabiając straty i wypracowując bezpieczną przewagę. Tak było już w pierwszej kolejce w meczu z Pick Szeged. W pierwszej połowie otrzymali sporo kar dwuminutowych, był nawet moment, że Węgrzy rzucili sześć bramek z rzędu i prowadzili 10:5. Stratę udało się odrobić jeszcze w pierwszej połowie, a w drugiej całkowicie przejąć inicjatywę. Po przerwie sami tylko Richardson z Fabregasem rzucili 11 bramek, a więc tylko o dwie mniej niż cały zespół Pick Szeged. Od stanu 20:20 w kilka-kilkanaście minut zrobiło się 22:29. Hiszpanie odnieśli spokojne zwycięstwo.

Poradzili sobie na własnej hali z Łomżą Industrią Kielce, wykorzystując moment od stanu 14:13. W pewnym momencie bramkarz Emil Nielsen odbijał każdą z piłek, a moment przestoju kosztował Polaków bardzo dużo. Do przerwy było 18:13 i tego prowadzenia Barca nie oddała już do końca meczu, choć były momenty, gdzie polski klub dochodził na stratę dwóch bramek a raz nawet tylko jednej. Z Aalborgiem Barca także odpaliła petardy w drugiej części, bo do przerwy był remis 19:19. Skończyło się na 33:39, a Aalborg stracił najwięcej bramek na własnej hali w historii Ligi Mistrzów (wcześniej było to 36). Sam Aleix Gomes w całym meczu trafił 11-krotnie. Teraz po raz kolejny już przegrywali do przerwy z HBC Nantes. I znów druga połowa została wygrana różnicą sześciu bramek, choć Dika Mem i N’Guessan mieli kompletnie rozregulowane celowniki. Nieoceniony jeszcze raz okazał się na kole Ludovic Fabregas i skuteczny tego dnia Blaz Janc (5/5).

Barcelona jak na razie pewnie zmierza po bezpośredni awans do ćwierćfinału. Nikt nie był nawet blisko, by ją pokonać. Kolejno wygrywała bilansem: +7, +4, +8, +16, +6 i +5 , co daje w sumie bilans +46. Nikt w Champions League nie jest tak skuteczny. W lidze Barca także zostaje niepokonana z bilansem 8-0-0, ale tam akurat wygrywają regularnie od lat. Wystarczy wspomnieć sezon 2020/21 i bilans 34-0-0. Wygrali wówczas wszystko. Najbardziej bolesna i tak jest dla nich w tym sezonie klęska w finale prestiżowego i dobrze opłacanego turnieju Super Globe (Klubowe MŚ). Tam, po dogrywce, lepszy okazał się niemiecki Magdeburg. I jest to na ten moment jedyna porażka Barcy. Resztę spotkań wygrali bardzo gładko albo budzili się do roboty w drugich połowach. Walczą o trzeci z rzędu tytuł Ligi Mistrzów.